Majdan

Autor: Róża Rozbierska, Gatunek: Poezja, Dodano: 28 stycznia 2014, 17:25:35

byłam z wami. nie cierpiałam. wiza bez problemu,

wódka za półdarmo, zmarznąć można jeszcze taniej.

wierzysz, Saszo, że wygramy? jakie „my”? Róża, Sasza,

Wiera, Jurij, euro? może spaść na wschodni pysk,

trzeba będzie drożej  pić, ostrożniej pić. pic na wódę. 

na zdjęciach i filmach  wyglądało lepiej: pop wznosił

prawdziwe modły, a kordon był mniej popkulturowy.

 

po powrocie chce się spać i żeby było ciepło,

bez megafonów i flag. prosty przekaz: Majdan

ma nową pannę. jej były nie chce,  żeby ktoś taki

zajmował  się  jego dziećmi.  czy Majdan

pozostanie bezdzietny?  czy się urodzą dwugłowe,

sześciorękie? następnym razem Czarnobyl.

tam podobno jest pięknie. niedźwiedzie chodzą

po ulicach. i łosie. misie i łosie, wyobraź sobie,

całkiem wolne.  powoli łażą, godnie.

 

Majdan zagrał w ekipie z Warszawy. pewnie

potrzebowali nowego bramkarza, żeby wybił

wszystko, co leciało w światło. ja też z Warszawy,

więc nie przeklinaj mnie, Saszo,  za to, że użyłam twojej

małej, pomarańczowej flagi  niezgodnie z przeznaczeniem.

po to nam są: żeby się nimi  wytrzeć. żebyśmy się poczuli

kurewsko higienicznie, walcząc  o naszą i waszą piciem

z Majdanem, jego panną, jej byłym i z dziećmi.

 

marzymy o własnym Lwowie: woda tylko rano  i wieczorem,

za to wóda bez przerwy i tanio. jak wiesz, Saszo, lubię

ćwiczyć przełyk. dzięki, że sprawdziłeś. i za wyjaśnienia.

trzymam kciuki, a nawet palce wskazujące za to,

żebyś się nie dał zatłuc. za „do zobaczenia”, za dzieci

Majdana, za dzieci Majdanu, za ich przyszłe posady

w naszych McDonaldach, za powszechne badania

na HIV. wątroba, Saszo, jeszcze jako tako, ale HIV-a

to ja się obawiam. wtedy wątroba też wysiada;

nie będzie można dłużej pić. a ja nie umiem już pić

                                                                                    

krócej. ani pisać. uściskaj ode mnie Jurija, Wierę

i jedno euro uściskaj - czule, jak pluszowego misia.

 

Komentarze (44)

  • Nudne i bardzo bezpieczne, ciężko dotrwać do końca. Może przez to ślizganie się po wielu tematach na podstawie przypadkowych skojarzeń, które nie łączą się w żadną logiczną całość. Zestawienie Majdana z Majdanem to dobry koncept, ale na suchego mema, którego wszyscy widzieliśmy. Równie słabe co pogrywanie sobie na wieloznaczności słówek "ziemia", "zamek" albo "krówka". Takich wierszy można produkować 10/dzień. Po co?

    • . .
    • 28 stycznia 2014, 18:25:21

    Razi mnie wers o Ukraińcach w Makdonaldzie - bo to dość oderwane od rzeczywistości. Ukraińcy, nie licząc starszych ludzi bez wykształcenia, przyjeżdżają raczej się uczyć.

  • już pomijam potworną stereotypowość myśli w tym wierszu. Ukraina = wóda.

  • Dawidzie, dzięki za podjęcie trudu lektury i uwagi, choć przyznam, że ich sierozność mnie nieco rozbawiła (tak sobie siedzę, czytam i myślę: "ej, serio?"). po co? po prostu byłam, więc opisałam, co widziałam. widzę i opisuję. nic więcej. niewykluczone, że moje wrażenia są zgodne z jakimś stereotypem. jeśli Ty też byłeś w Kijowie i widziałeś co innego, to opisz. chętnie przeczytam.

    Nino, może na razie tak jest (wierzę na słowo, bo na rzeczywistości się znam słabo), ale kto wie, co będzie później. ;)

  • Odbieram to zupełnie inaczej. Aż nie wiem, jak pisać, bo mnie zatkało, więc chwilę się zbieram.

    Mema nie widziałam, nie wydaje mi się, aby trzeba było go widzieć, skojarzenie jest istotnie łatwe, ale tutaj dobrze wygrane. Jest jasne chyba, że przy tym mrozie alkohol w podręcznej apteczce, mnie to nie gorszy. Lecz nie o to tutaj chodzi.

    Gada za dużo? Skąd, mówi to, co wszyscy bąkają. Ale z tej dysharmonii wybija się wyczuwalna dla mnie boleśnie bezsilność, po obu stronach, niewspólna wprawdzie, ale zwykła, przez co aż piękna, taka sama ludzka bezsilność, i wściekłość.
    Jest dużo w tym wierszu, o tak. Ten wiersz gryzie: biały, czerwony i żółto niebieski, jak to się ma nie gryżć? Jest Majdan i majdan, i majdanek, (kramik) i Mayday. Jest wybebeszony peel, jeden z nielicznych, jakie znam, który siebie nie oszczędza, dlatego pozwalam mu i siebie skopać, ten wiersz mnie skopał. Trzecią strofę biorę do siebie, pomyślę nad nią dłużej. Dzięki, Róża.

  • Serio.

    To do pamiętniczka. Pisanie o tym gdzie się było i co widziało, to jeszcze nie jest literatura.

  • Dawid. Pisanie o znalezionym kotku i odjeździe autobusem było literaturą? Było, nikt nie napisał, że do pamietniczka.
    Wszyscy piszemy o tym, gdzie bylismy i co widzielismy, nawet, jeżeli nie bylismy i nie widzielismy nic.
    To jest dobry wiersz, bo brutalnie gra na stereoptypach - nie wiersza, a naszych, ludzkich. To jest wiersz z cholernym oddźwiękiem, jeżeli go uslyszysz.

    • . .
    • 28 stycznia 2014, 19:02:48

    No tak, tylko problem w tym, że to już było i każdy o tym myślał.

    • . .
    • 28 stycznia 2014, 19:03:56

    A wnioskuję, że o tej stronie uczucia między dwojgiem ludzi, jaką "uosabiał" obraz kotka - nie.

  • Małgorzato, personalne docinki pominę. Podoba Ci się ten wiersz? Twoja sprawa. Nie zamierzam nikogo przekonywać. Dla mnie ten tekst jest realizacją najgorszych manier występujących w najnowszej poezji polskiej. Jest wprawką, w dodatku złą wprawką. Tyle.

  • Acha. No to teraz wylicz proszę, Nina, te wszystkie rzeczy, które już każdy pomyślał na wiele innych tematów, i przestań pisać wiersze.

    Poza tym - dla mnie nie jest to wcale oczywiste. Wydaje mi się, że się tego tak glośno nie mówi. I że to jest bardzo dobry powód, aby powiedzieć.

  • Dawid, nie było nic personalnego. Było o tekście.

    • . .
    • 28 stycznia 2014, 19:08:46

    W takim razie żyjemy w dwóch różnych światach i wiersz jest na pewno wspaniały, ale ja już nic z niego wyciągnąć nie mogę dla siebie.

    Pierwszej prośby mi się nie chce spełniać, bo jestem zbyt zmęczona, ale drugą mogę, z przyjemnością.

  • Ok, Nina, Ty czytasz nowe rzeczy w tekście z kotką, ja tutaj. (Zresztą tamten wiersz mi się podobał, jak najbardziej uzasadniony "pamiętniczek")

    Dla mnie np. nowe w tym wierszu jest to miejsce, taka ranka na maskotce: "i jedno euro uściskaj - czule, jak pluszowego misia"
    Zresztą jest więcej bardzo ładnych miejsc.
    Ok, już Was nie przekonuję. Nie da się podzielić emocji, każdy ma swoje, (albo nie ma).

  • "Prosba" była ironicznie, Nina. Nie przestawaj!

  • bardzo dziękuję, Małgosiu. miło mi, że gryzie i że skopuje. choć nie wiem, czy "miło" to najwłaściwsze z określeń tym razem.

    Dawidzie, jeszcze raz: serio? jeśli już koniecznie oczekujesz poważniejszej odpowiedzi (bo poprzednia taką nie była i sądziłam, że to zauważysz) na pytanie "po co?", to odpowiem inaczej: choćby po to, żeby ktoś "wziął do siebie i pomyślał nad tym dłużej", co, jak widać powyżej, może się zdarzyć.

  • "Podoba Ci się ten wiersz? Twoja sprawa. Nie zamierzam nikogo przekonywać. Dla mnie ten tekst jest realizacją najgorszych manier występujących w najnowszej poezji polskiej. Jest wprawką, w dodatku złą wprawką. Tyle."

    cieplej, cieplej. to znaczy: kupuję ten komentarz chętniej niż "po co?" i "stereotypowo". dzięki Wam Trojgu za żywiołową dyskusję.

  • Nie, wcale nie zauważyłem. Rozumiem, że chcesz mnie osobiście przekonać do wartości tego wiersza? :). Mam nadzieję, że nie, bo to byłoby szaleństwem. To jest zły wiersz z okropną manierą trawiony rakiem tandetnego efekciarstwa i idzie za nim, wbrew temu, co mówi Małgorzata, bardzo niewiele, które to można z łatwością wrzucić do koszyczka nihil novi. Oczywiście, że się może zdażyć, że kogoś to poruszy, da do myślenia, dlatego warto pisać. Natomiast dla mnie - nic nowego. Sory, ale myślę, że bardziej szkodliwe byłoby, gdybym wbrew sobie uśmiechał Ci się w oczy i mówił jaki to wspaniały wiersz napisałeś.

  • nie, nie. z ręką na serduszku: absolutnie nie chcę Cię do niczego przekonywać. acz cieszę się, że przyznajesz, że może się zdaŻyć i że dlatego warto. jasne, że byłoby bardziej szkodliwe i znacznie bardziej - szczerze i poważnie - doceniam "tandetę raczoną trawieniem efekciarskiego okropieństwa", bo świadczy o żarliwości i o tym, że Ci o coś chodzi (o dobro literatury, powiedzmy). tyle, że po prostu wydała mi się ta żarliwość i sierozność w odniesieniu do tego tekstu zabawna jako taka; to reakcja emocjonalna, nic na nią nie poradzę, acz wybacz, jeśli wyrażenie jej Cię rozdrażniło. nie miało. z uśmiechem to pisałam. :)

  • sory za ort. to nie jest reakcja emocjonalna, to sposób bycia i mój naturalny stan, zapewniam z uśmiechem :). Pozdroszejset

  • może inaczej, Dawidzie: wyobraź sobie, że wrzucasz na liternet wiersz z założenia i ewidentnie "nieserio" (chyba, że jesteś jednym z tych, którzy "nie żartują w wierszach": wtedy Ci to będzie trudniej to sobie wyobrazić, ale wierzę, że dasz radę), taki na przykład, który się zaczyna od słów "byłam z wami. nie cierpiałam" i występuje w nim "Majdan" w dwojakim znaczeniu (w tym w znaczeniu "pudelkowym"), Ukraina jest zestawiona wyłącznie (najbardziej stereotypowo jak się tylko da) z pomarańczową flagą, Lwowem, wódą i HIV-em, a odzew jest całkiem poważny.

    nie pomyślałbyś sobie: "ej, serio?", zwłaszcza czytając o "stereotypowości myśli" oraz "realizacji najgorszych manier występujących w najnowszej poezji polskiej"? plażo, proszę!

    bo, że takie "nieserio" daje do myślenia (tak jak Małgorzacie) to świetnie, o to chodzi, ale jeśli u kogoś wywołuje takie reakcje jak u Ciebie, to trudno się nie uśmiechnąć. :)

  • hm, nom, tzw. polska szkoła pastiszu. Michał Wiśniewski też się upierał, że "Fliliżanka" nie była na serio i że nikt nie zrozumiał, że to było celowo przegięte. Można i tak, co kto lubi.

    Problem zaczyna się jednak w momencie, w którym autor pisze Tylko w ten sposób, bo to w gruncie rzeczy bardzo bezpieczne asekuranctwo z jego strony. Można się pewnie na tym prześlizgać całe życie, mnie jednak taka literatura nie interesuje, jako czytelnika. Czasem - pewnie, można w ten sposób podejść do pisania, ale cały czas? To w takim razie skąd mam wiedzieć, co autor potrafi, kiedy nigdy nie pisze na serio?

    Druga sprawa, kompulsywne pisanie w taki (i każdy inny sposób) rodzi manierę, a manier nie tak prosto się wyzbyć, więc tak naprawdę za każdym rodzajem pisania, w jeden i ten sam sposób, idzie pewne ryzyko, więc jest to po prostu nierozsądne ze strony autora (i tu można wymienić wielu autorów). Nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, O, Stokrotko.

  • Taa, a Mrożek? jaki nierozsądny...

  • Ironia jest równie dobrym podejsciem do świata jak gloryfikacja. kwestia temperamentu i sposobu walki.
    Tak poza tym: najtrudniej obejść się czytelnikowi z absurdem, który jest elementem życia zaprogramowanym, a jakoś nikt go nie łapie.

    • . .
    • 28 stycznia 2014, 20:08:25

    Och, ale pastisz w sposobie pisania - innymi słowy: pastisz treściowy, to nie jest to samo, co pastisz warsztatu, IMHO. Mrożek technicznie pisał całkiem sprawnie, o ile pamiętam z ogólniaka.

  • oj Małgorzato, dramat to zupełnie inna para kaloszy :)

    Stokrotko - drugie pytanie - czy nie wydaje Ci się, że ta droga, którą zaproponowałaś (celowa sterotypizacyja, przegięcia etc.) nie jest przypadkiem pójściem na łatwiznę? Bo ja to widzę wszędzie i właśnie o tej manierze pisałem.

  • Jestem po prostu tym znudzony, można napisać jeden wiersz w ten sposób, dwa. Okej. Ale ja to widze u bardzo wielu piśmiennych. Dzieje się tak dlatego, że to po prostu jest łatwe.

  • "wiedzieć, co autor potrafi"? a to jakiś konkurs sprawnościowy jest? nie wiedziałam. poza tym jakoś trudno mi sobie wyobrazić kogoś, kto "nigdy nie pisze na serio", poza twórcami skeczów, choćby dlatego, że "serio" i "nieserio" to jest podział raczej mało wydolny; podobnie jak "bezpiecznie" i "niebezpiecznie".

    acz się zgadzam, że jak się pisze "w jeden i ten sam sposób", to może się to okazać nierozsądne - jeśli ktoś tworzy jakieś "strategie" rzecz jasna, a nie bawi się pisaniem ot tak - i nieciekawe dla czytelnika, choć równie często się zdarza, że kogoś się o to "pisanie ciągle tak samo" posądza niesłusznie (bo się nie czyta, a szufladkuje na podstawie tego, co się czytało uprzednio, albo co o tym mówili koledzy, tudzież koleżanki), jak to, że rzeczywiście ma to miejsce. może dlatego, że się częściej zwraca uwagę na autora, czyli na to co napisał wcześniej, czego nie napisał, co mógłby z napisać inaczej, a nie pisze (wredna małpa!), niż na same teksty.

    jest to zapewne nie do końca uprawniona generalizacja, ale należy przyznać, że najlepsze teksty to zwykle te, które zostały napisane wbrew i na przekór poprzednim własnym, nieuciekające się do powielania schematu, który raz zadziałał, wynikające z poszukiwania, a nie ze spoczęcia na laurach i pójścia na łatwiznę, czyli dostarczania tego, co wyimaginowany przez autora czytelnik rzekomo oczekuje. innymi słowy: autorki i autorzy bardziej otwarci na nowe sposoby wyrażenia siebie zasługują na większy szacunek i jest większa szansa, że napiszą coś, co czytelnika na dłużej zatrzyma; choć bez wątpienia można by znaleźć liczne kontrprzykłady; a zatem, jak widzisz, wcale się tak całkiem nie rozmijamy, przynajmniej jeśli idzie o teorię.

  • :) No i dobrze, no i piątka.

  • tylko Stokrotko, podział na "bezpiecznie" i "niebezpiecznie" podważyć możesz tylko i wyłącznie swoimi tekstami. Jeżeli chodzi o ten wiersz, to napisany jest przy zastosowaniu sztuczek znanych już wcześniej z Twoich tekstów. Nie wnosi nic nowego. Stąd jest bezpieczny dla autora, opiera się na sprawdzonych metodach. Buziak.

  • Dawidzie, dlaczego "dramat to zupełnie inna para kaloszy"? myślałam, że rozmowa dotyczy literatury w ogóle, a nie tylko wierszy.

    jeśli idzie o moją propozycję, to nie widzę tego, o czym piszesz "wszędzie" (podejrzewam, że czytałeś parę wierszy), poza tym nie mnie oceniać, czy to jest pójście na łatwiznę, czy też nie jest. zresztą skąd przypuszczenie (dostrzegam taką sugestię) że zamieszczam tu "dzieła zebrane"? może niekoniecznie? o kompulsywne pisanie też mnie trudno na tej podstawie posądzić, bo ostatnio coś wrzuciłam chyba ze dwa miesiące temu. może wrzucę znów za chwilę, może za miesiąc, może nigdy. zarzuty o "łatwość" wywołują u mnie zwykle podejrzliwą reakcję. może dlatego, że ja nie komentuję cudzych tekstów, bo nie mam takiej potrzeby, a poza tym mam poczucie, że wypadałoby mi wtedy wykazać, że "umiem lepiej/trudniej", w co oczywiście wątpię, bo zwątpienie (w wartość tego, co się pisze) się z pisaniem (czy też z każdym innym tworzeniem) nierozłącznie wiąże, albo też wiązać się powinna.

  • chopie, daj już spokój xD. Widzimy się w niedziele, pozdro xd

  • Dawidzie, czy ja gdziekolwiek utrzymywałam, że jest niebezpieczny (dla mnie? to byłby dopiero absurd), albo, że się opiera na niesprawdzonych metodach (czego? na co?)? raczej wręcz przeciwnie. nie podejmuję się też podważania Twoich prywatnych podziałów. odpowiedziałam Ci ogólnie, bo zrozumiałam pytanie jako ogólne, a nieodnoszące się do tego konkretnego tekstu, czy też, szerzej rzecz ujmując, akurat do mojej pisaniny.

  • nie wiem, Dawidzie, z kim mnie mylisz, ale z pewnością nie widzimy się w niedzielę (zresztą jeszcze w ogóle nie mieliśmy okazji się widzieć, o ile mi wiadomo), bo to jest fizycznie niewykonalne, chyba, że zamierzasz w niedzielę zmienić miejsce bytowania akurat na to, gdzie ja jestem, co wydaje mi się skrajnie nieprawdopodobne. niemniej, z odległości większej niż ta, o którą mnie podejrzewasz, pozdrawiam też!

  • sratytaty pitupitu, dozo

  • serio nie wiem, o co Ci chodzi; aż napisałam na priv, bo tu nie ma sensu tego ciągnąć.

  • To jest dobrze napisane, chociaż próba (ironiczna) strywializowania kwestii moim zdaniem nie wyszła, zjada swój własny ogon ten tekst trochę.

  • róża, ja się nie wstydzę i się nie pierdolę, to ci to wytłumaczę zwyczajnie, dawid z nikim cię nie myli, weszłaś mu na ambicję, dawid to szczyl, któremu się marzy taki wiersz jak twój, ale, że póki co doświadczenia i talentu mu nie staje, to się mdło podpiera najgorszą manierą występującą w najnowszej poezji, hehe, jakimiś innymi pierdołami, no i ninką

    podziwiam twoją cierpliwość róża
    i również dziękuję za wiersz

    • . .
    • 28 stycznia 2014, 22:23:23

    Mowciu, ach jaki z Ciebie rasowy psychoanalityk. Tyś mistrzyni wszelakich prądów psychodynamicznych, Freud Tobie stópki może lizać, a właściwie same pięty. Ty zawsze wiesz co komu, ekhmm, staje i kto co myśli, szkoda tylko, że średnio jesteś w temacie.

  • mowa trawa, masz ksywkę odpowiadającą wszystkiemu, co piszesz, jeżeli rozumiesz na czym polega trafność. Ciekaw jestem ile byś powiedziała na żywo z tego co pyskujesz tutaj jak kilka innych nastolatek. Tyle miałem do powiedzenia, więcej rozmawiał nie będę, bo nei mam zamiaru rozmawiać z osobami, które są na tyle tchórzliwe, że "sie nie wstydzą i nie pierdolą" w internecie, pod ksywką i nawet nie mają odwagi przyznać się do swojego nazwiska, wypowiadając tego typu sądy. Buziaki.

  • Kamilu, dzięki za głos!

    mowo - nie ma sprawy (co do wiersza). natomiast akurat Dawid mnie naprawdę z kimś myli, choć nie wiem, czy i na ile to wpływa na treść jego komentarzy (acz sądzę, że nie bardzo); myślę jednak, że nieco przesadzasz w tym ataku (wydaje mi się bezpodstawny) i niepotrzebnie się wcielasz w rolę adwokatki. cierpliwość? przecież sobie normalnie dyskutowaliśmy o wierszu i o pisaniu w ogóle, czemu przecież służy ten portal. Dawidowi i Ninie się nie podobało, uzasadnili dlaczego, Tobie i Małgosi się podobało. nie musi się podobać wszystkim. nie widzę problemu, ani powodów, aby tracić cierpliwość.

    Nino - obawiam się, że ja też "średnio jestem w temacie", wbrew temu, co sądzicie; o ile dobrze rozumiem, do czego pijesz.

    • . .
    • 28 stycznia 2014, 22:56:41

    Możliwe, jeśli to rzeczywiście jakieś zamieszanie, natomiast przynajmniej rozumiesz temat. Mowa - wątpię. Po prostu irytuje mnie takie wykorzystywanie każdej okazji, żeby dokopać. Ale to na marginesie, miejsce pod Twoim tekstem nie służy do prywatnych przepychanek, przepraszam.

  • Koszmarnie przegadana rzecz. I nie chodzi tu nawet o dorzucanie ciągle nowych - a zarazem niepotrzebnych zupełnie w kontekście całości tekstu, a wyzbytych wartości estetycznej - motywów czy wąteczków, ale o sposób ich podawania. Czy raczej o sposoby - bo tych jest kilka, a wszystkie jednako niewdzięczne i jednako się ze sobą gryzące. Nie ma w tym tekście żadnej organizacji: czy to na poziomie semantycznym, czy składniowym, ba, nawet podmiot jest tu podawany na różne sposoby. Zdecydowanie do ponownego przemyślenia, rozpisania, odchudzenia - ha, a może do wyrzucenia nawet.

  • Krzysztofie, serio? nie do końca rozumiem o co chodzi z tymi poziomami, bo to nowomowa jakaś, no, ale skoro nie zostały należycie zorganizowane, a na dodatek podmiot jest podawany, co niedopuszczalne i wbrew jakimś zasadom ustalonym przez nie wiem kogo, na różne sposoby, tj. raz jest "ja", a raz jest "my", w jednym wierszu - chyba, że źle zrozumiałam - to pokornie przyznaję, że jest to rzeczywiście skandaliczne i niedopuszczalne. :)

    jednak ponownie przemyśliwać, rozpisywać, odchudzać nie będę - bo kto by zniósł "Majdan [wersję poprawioną]" i komu by była potrzebna? wyrzucać też nie mam zamiaru. kiedy ktoś wyrzuca to zostaje dyskusja pod skasowanym tekstem, która przestaje być zrozumiała, a przecież o dyskusję tu chodzi, żeby była, bo to platforma porozumienia jest.

    więc dzięki i Tobie za głos.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się